Jeszcze do niedawna osoba uprawiająca sport nie istniała dla świata mody. Była po prostu poza nim i nie traktowano jej na poważnie. Nie do pomyślenia w ogóle było, by jakiś sportowiec lub trener personalny, który ubierał się po prostu odpowiednio do swojej profesji, mógł kogokolwiek interesować. Dzisiaj jednak paradygmat mody zmienił się drastycznie. Zaczynamy stawiać na wszystko, co jest zdrowe i ekologiczne oraz ogólnie na to, co poprawia harmonie pomiędzy duchem i ciałem. W takim układzie sport jest nieodzowny, więc skoro stał się one elementem życia nas wszystkich, projektanci mody także zwrócili na niego uwagę.

Większość trendów jest niemądra lub po prostu sobie jest, ale w tym przypadku możemy śmiało powiedzieć, że stało się coś dobrego. Doczekały się zwłaszcza osoby, którym sport towarzyszy w życiu od dziecka. Widzimy to chociażby w adaptacji do świata mody takich pojęć, jak antypoślizgowy, odprowadzający wilgoć czy oddychający. Z wyjątkiem może ostatniej z tych kategorii, mamy tutaj do czynienia ze zjawiskami nudnymi, czysto praktycznymi, które w ogóle nie interesowały projektantów. Żyły sobie w swojej niszy, gdzie producenci starali się wyprodukować możliwie najlepsze dla nas tkaniny chroniące przed zimnem czy deszczem. Teraz już nawet polscy projektanci w swojej modzie coraz częściej sięgają po siatkę, neopren czy papier, kiedy tworzą ubrania o sportowym sznycie. 

Najbardziej cieszy to, że sportowe ubrania trafiają na salony, czyli do największych domów mody. Rozwinął się trend athleisure, w ramach którego sportowa stylistyka przygotowana do większego wysiłku, połączyła się ze stylistyką luźną, charakterystyczna dla czasu wolnego. Zaczyna ona wypierać różnego rodzaju bezkształtne dresy w nieciekawych kolorach. Okazuje się, że z bagatelizowanej „dresówki” można dzisiaj zrobić nawet kreację wieczorową. 

2010 rok był przełomem, ponieważ wtedy Isabel Marant zaproponowała innowacyjne buty sportowe na koturnie, na które rzucił się cały świat mody. Rzeczy pojawiające się do tej pory tylko na salach gimnastycznych, zwykle trochę urozmaicone, trafiły na czerwony dywan. Nie brakuje tutaj też największych marek, takich jak chociażby Chanel. Czasami oczywiście niektórzy projektanci idą wręcz za daleko, czego symbolem może być Markus Lupfer, który w swoich propozycjach jest w stanie łączyć niemalże wszystko od żakardu i brokatu po motywy zebry, zwłaszcza z różowymi wstawkami. Warto zauważyć przy okazji, że wszystkie te marki zaczynają korzystać z usług profesjonalnych sportowców w roli profesjonalnych modeli.

Artykuł partnera zewnętrznego - sportowaszafa.pl

Warto przeczytać