Niespieszne pieszczoty

Slow seks to nowy, a jednocześnie cieszący się coraz większą popularnością trend w życiu uczuciowym. Bazuje na założeniu, że przyjemność powinna trwać dłużej stając się centrum tego rodzaju doświadczenia. Slow seks może być znakomitym sposobem na maksymalną przyjemność docenianym zwłaszcza przez panie.

Statystyki mówią o tym, że kobieta potrzebuje od 10 do nawet 20 minut na osiągnięcie orgazmu przy zastrzeżeniu, że duże znaczenie ma wola oraz umiejętności jej partnera. Nie można przy tym nie zgodzić się z tym, że z biegiem spędzonych razem lat dojście do tego kulminacyjnego momentu jest coraz trudniejsze. Trudno się temu dziwić, hormony, które na początku relacji zachęcają do szybkiego seksu wydzielają się przecież w coraz mniejszych ilościach w momencie, w którym relacja ta cementuje się. Bardzo często paniom wydaje się, że rozwiązaniem tego problemu może być udawanie orgazmu przed partnerem nawet pomimo tego, że w ogóle go nie doświadczają.

Slow seks powinien przypaść jednak do gustu obojgu partnerom, którzy będąc ze sobą przez dłuższy czas zastanawiają się nad nowymi sposobami poznawania siebie. Slow seks zakłada istnienie pięciu kroków, których poznanie daje gwarancję na zdecydowanie większą satysfakcję seksualną.

Krok pierwszy

Slow seks warto rozpocząć od nauki długiego patrzenia głęboko w oczy partnera. Oczywiście, nie chodzi o konkurs, który ma przekonać nas, kto pierwszy opuści wzrok. Znacznie ważniejsze jest osiągnięcie maksymalnej bliskości. Warto zatem usiąść naprzeciwko siebie, a następnie obserwować swoje twarze. Problemem nie jest przy tym ani mruganie, ani uśmiechanie się do siebie. Co ciekawe, choć opis tego ćwiczenia brzmi banalnie, początkowo może sprawiać spore trudności, rzadko kiedy nadarza się bowiem okazja do spoglądania sobie w oczy.

Krok drugi

Gdy długie spojrzenia przestają być problemem, warto podjąć próbę dostosowania do siebie oddechu. Oddech powinien być powolny i naturalny, z wpuszczaniem i wypuszczaniem powietrza przez nos. Zadaniem partnera jest odnalezienie rytmu i dopasowanie oddechu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wzajemnie położyć sobie rękę na klatce piersiowej, ułatwia to bowiem synchronizację.

Krok trzeci

Kolejny krok to co najmniej 30 minut, które warto przeznaczyć na przytulanie i wtulanie się w siebie zupełnie nie przejmując się tym, że jesteśmy w ubraniu. Można w tym czasie całować się, niewskazane jest jednak błyskawiczne przechodzenie do kolejnego etapu. Nie należy tez się zrażać, jeśli początkowo wydaje się nam, że 30 minut to naprawdę dużo czasu.

Krok czwarty

Krok czwarty jest momentem, w którym należy sięgnąć po olejek wmasowywany sobie powolnym ruchem zarówno w kark, jak i w plecy. Czynność powinna być wykonywana na zmianę, a ruchy muszą być powolne i okrężne. Nie zaleca się też schodzenia poniżej bioder. Ćwiczenie powinno trwać około 5 minut.

Krok piąty

Krok piąty zakłada naukę OM, a więc medytacji przy orgazmie. Zadanie partnera polega na pobudzaniu kobiecej łechtaczki. Czynność ma trwać około 15 minut prowadząc do poczucia więzi z partnerem oraz wzajemnej, głębokiej relacji. Partnerzy muszą przy tym wzajemnie poczuć swoją obecność. Ta oryginalna metoda to swego rodzaju miks – połączenie buddyjskiego zen i różnych technik medytacyjnych. Również w tym przypadku początki nie muszą być proste, szybko można jednak przekonać się o tym, że praktyka prowadzi do mistrzostwa. Im częściej partnerzy będą powtarzać takie sesje, tym większa będzie ich świadomość i poczucie intymności. Często mówi się o tym, że tak długo, jak jesteśmy w stanie zadziwić się i odkryć na nowo, nasz związek ma sens. Slow seks może być więc wyjątkowym doświadczeniem.

Warto przeczytać